niedziela, 22 września 2013

Taka Sprawa...

No Hej Kochani ! Zaistniała Pewna Sprawa... Chodzi O To, Że Nowe Posty Będę Dodawać Wtedy Kiedy Będę Miała Czas  - Albo W Weekend, Lub Od Poniedziałku Do Piątku... Tak, Że Nie Wiem Kiedy Będzie Następny. ALE Postaram Się, Że Gdy Będę Pisać Rozdział, To Nie Dodam Jednego, Tylko Dwa. Więc Będą Dwa Posty Zamiast Jednego.
Jeśli Macie Jakieś Pytania Odnośnie  Bloga, Bądź Postów Daję Wam Tutaj Mojego Ask'a i GG.:
Ask: @Zgrajeczka
GG: 44800724

No Tak... Facebooka Wam Nie Podam, Gdyż Nie Chcę Wam Zdradzać Większości Moich Danych Osobowych. xD
Narazeczka ! <3
I Papaaa ;3

sobota, 21 września 2013

Rozdział 2.

*Piątek rano...*
      Gdy wstałam wyszłam z łóżka, poszłam do łazienki, zrobiłam poranną toaletę, ubrałam się i zeszłam na dół, do kuchni. Zrobiłam sobie śniadanie. Po posiłku zaszłam do pokoju mamy, gdyż chciałam zobaczyć czy jeszcze jest w domu. Odziwo miała straszny bałagan...ciuchy leżały wszędzie,  kosmetyki wyrzucone z torebki i najdziwniejsze - klucze od auta na komodzie... Szybko zeszłam na dół. Gdy brałam torbę zobazyłam kartkę na stole w salonie...
       ' Kochana Lauro, dzisiaj musiałam wcześniej wyjść z domu, nie przejmuj się moim brudem w pokoju, jak wrócę to to posprzątam.                              
                                                                                                                                 Kocham Cię
                                                                                                                                     Mama '
-Dziwne... co się z nią dzieje ? Ostatnio szybko wychodzi z domu, a bardzo późno wraca. To jest podejrzane..
Zobaczyłam na zegarek.
-O NIE ! Spóźnię  się do szkoły !
Szybko wzięłam kluczyki, torbę i wyszłam. Zamknęłam dom i ruszyłam i pospiesznym krokiem poszłam w stronę szkoły.

*W szkole*
       -Hej Laura ! - wita się ze mną Kasia.
-O Hej !
-Co u Ciebie słychać ?
-Ostatnio bardzo dużo się dzieje...
-Coś się stało ? Mi możesz wszystko powiedzieć...
-Wiesz...potem Ci powiem. Teraz chodźmy na lekcje, bo się spóźnimy. A wiesz, że pan Clair nie lubi spóźnień...
-O tak... Lepiej się pospieszmy !
Więc, gdy weszłyśmy do sali usiadłyśmy razem w ławce i czekałyśmy na Olę. W pewnym momencie przyszedł Kasi sms.
-Kasia ! Wyłącz telefon, przecież nie możemy mieć ich w szkole ! - szepnęłam do przyjaciółki.
-Wiem. Ale to od Oli...
-Tak ? A co pisze ?
-Napisała, że dzisiaj nie przyjdzie do szkoły, bo jest chora....
-Oj...biedactwo... Po szkole do niej zajdę.
-A Twoja mama ?
-Mama wraca późno, nawet nie zauwarzy, że mnie nie ma. ;)
-Oh, Ty to się masz fajnie...

-CICHO ! PAN CLAIR IDZIE !!! - woła Daniel.
Nagle wszyscy umilkli... Cisza jak na jakimś grobowcu, wszyscy udają aniołków - z resztą jak zawsze... Hm...Coś mi się nie podobało... Pan Clair miał bardzo dobry humor. Może przez to, że udało mu się kogoś przyłapać i wsadzić do kozy ? Nie... to na pewno nie to...
-Moi drodzy... - odezwał się 'dobry nauczyciel' - chciałbym Wam przekazać, że dzisiaj przywitamy nowego ucznia.
-Oooo....Ale co ? Kto to ? - wszyscy zaczęli szeptać między sobą...
-Jest to Alan Krostek. - powiedział...
-Alan Krostek ? - zapytał Kamil.
- Tak. To syn mojego znajomego... Zaraz powinien tu być.
No nareszcie ktoś nowy... tak bardzo tego uczucia nam brakowało. Zawsze lubiliśmy nowych. Są tacy różni, niesamowici... Nagle pan C. przerwał mi moją myśl...:
-O... Alan już jesteś. - zawołał, gdy do sali wszedł wysoki brunet.
-Oh, ale on cudowny, Kasia.... - szepnełam do koleżanki z ławki.
-Piękny...Ale...chcesz to go sobie weź, ja już kogoś mam na oku...
Oczywiście.... nowy się przywitał z wszystkimi i zajął ławkę  tuż za mną !! On jest taki cudny ! No tak, nie obeszło się bez pytania... Pan Clair wziął do odpowiedzi Daniela. Biedak, nic nie umiał... Ale nauczyciel nie wpisał mu jedynki, wręcz przeciwnie wpisał mu cztery... Musiał być bardzo zadowolony z tego, że jest wychowawcą takiego ślicznego...
-Laura ! ... Laura !! .... LAURA !!! - mówiła Kasia szeptem.
-Co ? Co się stało ? - szepnęłam.
-Wzięłabyś się obudziła, a nie bujała w obłokach...
-No przepraszam...

- Właśnie, Lauro... Zadanie domowe mi pokaż.
-Już, już.
Podałam nauczycielowi zeszyt. On go wziął, zaczął sprawdzać i potem wpisał mi ocenę do dziennika mówiąc:
-Dostałaś piątkę.
-Dziękuję bardzo. - rzekłam do szczęśliwego dzisiaj człowieka...
Podeszłam do ławki i usiadłam na krześle. Kasia mi pogratulowała... no i było widać, że nowemu coś się we mnie podoba...

*Na przerwie*
Siadłam z Kasią pod salą i zaczęłyśmy rozmawiać na różne tematy...
-Laura, ja idę do toalety. Zaraz wrócę.
-Dobrze.
Gdy tylko moja kumpelka odeszła, wzięłam brudnopis i zaczęłam rysować moją  kuzynkę Adę.Nagle moim oczom ukazał się boski chłopak...to był Alan.
-Hej. - przywitał się.
-Cześć.
-Co rysujesz ?
-Moją kuzynkę, Adę.
-Aha. Muszę przyznać, że masz talent.
-Dzięki.
-Jestem Alan.
-A ja Laura. - mimo,  że ja wiem jak on się nazywa, a on wie jak ja, to mi to nie przeszkadza... Po prostu zatonęłam w jego zielonych oczach... Nagle dzwonek na lekcje. On już wchodzi do sali, a do mnie podbiega Carolina i mówi:
- Nie myśl sobie, że się w Tobie zakocha !
-Co ?
- No mówię... on będzie moim chłopakiem. Masz to już zagwarantowane !
-Wiesz... Czasami wydaje mi się, że jesteś nawet fajna... Ale jednak się mylę... POTWORNA Z CIEBIE ŻMIJA, WIESZ ?
Całą tą scenkę widziała moja klasa. Carolinka myśli, że jest lepsza od wszystkich... Po wejściu do sali usłyszałam różne zawołania...
-Brawo ! Dałaś jej popalić !!
-Doskonale Laura ! Nie pozwól sobie, by jakaś żmija z klasy 'ce'  Tobą zamiatała.
Ich okrzyki przerwała nauczycielka angielskiego... Weszła do klasy i zawołała 'CISZAA !!!'. Gdy  wszyscy umilkli, zaczęła prowadzić lekcje...
*Po szkole*
Przed budynkiem zwanym ' budą '  stałam i czekałam z Kasią na jej mamę. Po chwili przyjeżdża bordowe auto - to po nią. Gdy już odjechała, ruszyłam w stronę domu - do Oli już nie mogłam iść, bo miałam dużo lekcji - i nagle ktoś chwycił mnie za rekę i szarpnął do tyłu, to był zielonooki.
-Hej.
-Cześć...
-W którą stronę idziesz ?
-Tam... - pokazałam palcem w stronę wsiowej dróżki.
-A mogę Cię odprowadzić ?
-Jasne...
O Jezuuu !! Ten boski chłopak odprowadza mnie do domu !! Zaraz zwariuję !
No cóż....to co dobre, zawsze ma swój koniec... Okazało się, że już byliśmy pod moim domem... Ta chwila przeminęła bardzo szybko.
-No to tutaj. Tu mieszkam.
-Hm...Masz bardzo ładny dom.
-Dzięki. Może wejdziesz ?
-Sory, ale dzisiaj nie mogę...
-Oh...to szkoda...
-Ej... mam takie pytanie...
-Jakie?
-Dałabyś mi swój numer telefonu ?
-Jasne ! Masz... - podyktowałam mu numer swojego telefonu...
-Dzięki. - uśmiechnął się.
-Proszę. - odzwajemniłam uśmiech...po czym... dałam mu buziaka w policzek.

*W domu*
Gdy  weszłam do domu zastałam większy bałagan, niż wcześniej... No i jeszcze jedna kartka...
"Hej Córciu, niestety pojechałam na nocną zmianę do pracy. Przepraszam, ale musisz sama sobie obiad ugotować i spędzisz tą noc  sama...
                                                                                                      Buziaki
                                                                                                      Mama
-Jasne... sama w domu. A jak inaczej ?? No cóż nie chce mi się nic jeść....
Siadłam na kanapę i załączyłam telewizor. Około godziny 20.00 poszłam spać.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Jeej...strasznie mi się ten rozdział podoba... ;D
Przepraszam jeśli coś będzie 'nie po polsku', ale natchnęła mnie taka wena, że po prostu nie mogłam przestać... ;3
Kocham Was Baaardzo ! <3
Nie pogardziłabym komentarzem ;)
Narazeczkaa !